Cienka Książka
WPROWADZENIE
W imię Ojca i Syna i Ducha Św. Amen
Moi Drodzy, chciałbym podzielić się z Wami tym, co dzięki Łasce Bożej dane mi było i jest przeżywać i poznawać w swoim życiu. Mam zamiar ująć to w słowa. Zdaję sobie sprawę z trudności tego zadania, bo nie jestem wprawiony w pisaniu, ale spróbuję zaprosić Was w podróż po zakamarkach serca. Będzie to książka o walce wewnętrznej, walce z tym, co odbiera wolność, co zniewala, odbiera nadzieję na lepszą przyszłość. Spróbuję w jak najprostszy i zrozumiały sposób zachęcić Was do życia duchowego.
Nazwałem to cienką książką dlatego, że nie należy się tu spodziewać pięknie sformułowanych zdań i wyrafinowanej formy i to jest moje wytłumaczenie i danie sobie pozwolenia, aby nie próbować być kimś innym niż jestem. Ale „cienkie" też może oznaczać, że będzie konkretne, nie rozwleczone i do rzeczy.
Najważniejszym powodem, że w ogóle się za to zabieram jest potrzeba mojego serca i pragnienie dzielenia się doświadczeniem Boga w moim życiu. A więc mam okazję do zrobienia czegoś, co mnie przekracza, co będzie wyzwaniem i przygodą. Na pewno czeka mnie trud i radość, może smak spełnienia, a może rozczarowania. Wiem jedno, że w jednym i drugim będzie mój Pan i Zbawiciel. Niech będzie uwielbiony Mój Pan za wszystko i niech będzie pozdrowiona każdym słowem Maryja moja Matka i Królowa.
Jeżeli walka, to o co? O co się bić, o co się starać, do czego dążyć? Gdzie jest przeciwnik, gdzie jest wróg? Jaką strategię obrać, po co to wszystko? Walka to narażenie się na rany, kalectwo lub śmierć. Kto jest po mojej stronie, kto jest przeciwnikiem? Jeszcze do tego walka duchowa, czyli walka o to czego nie widać. I znów nie wiadomo kto jest po mojej stronie. Nic nie widać, nic nie słychać. A my wchodzimy w świat nieznany, świat pragnień, tęsknot, uczuć, przeżyć, lęku. „Na początku był chaos" i to teraz czuję i nie mogę tego wytłumaczyć i o tym powiedzieć, bo nie wiem na razie co czuję i czy to ma sens. Chciałbym to jakoś ogarnąć i ten gąszcz pytań i niewiadomych rozjaśnić. Jednak to nie wiem jest kluczem do tego, aby doświadczyć, aby poczuć, przeżyć. Żyjemy w świecie, który przez obrazy, wyliczenia, inaczej pokazuje wielkość rzeczy, ilość pieniędzy w miliardach głośność w decybelach. Reklamy ukazują przydatność leków i szczęście na wyciągnięcie ręki, szczęście widzialne, któremu towarzyszy jakiś towar, miłe wakacje, piękne miejsca. Nasze rozbuchane zmysły chcą widzieć, dotykać, liczyć, porównywać, chcemy się tym zaspokajać, nasycać. Jednak dziś siedzę i piszę i chce się tym podzielić, że „nie nasyci" się oka patrzeniem, ani ucha słuchaniem, że zmysły nigdy nie zostają zaspokojone tylko rozbudzane i potrzebują więcej i więcej bodźców. Każdy cel do którego dążyłem i go osiągałem nie dawał mi nasycenia, szczęścia, tylko powodował kolejną frustrację, smutek, porażkę. Nie każdy cel musi być osiągnięty, nie każda sprawa załatwiona, nie każdy dług spłacony, nie każda choroba wyleczona, nie każdy głód zaspokojony, nie każda rana zagojona. Pewnie do większości myśli jeszcze wrócę bardziej szczegółowo.